„Period Power”: Miesiączka w miejscu pracy

„Period Power”: Miesiączka w miejscu pracy

W ostatnim czasie staraliśmy się wyjaśnić, dlaczego miesiączka ma tak duży wpływ na społeczeństwo, nie tylko w krajach rozwijających się, ale także tuż u naszych drzwi.

Od #PeriodPoverty, przez dziewczęta, które nie mogą chodzić do szkoły, aż po poniżanie z powodu miesiączki w mediach (uff, to nie w porządku!) – przed nami wciąż długa droga do równości w kwestii menstruacji! Dlatego w tym roku stawiamy na #PeriodPower.

W ciągu najbliższych kilku tygodni przyjrzymy się bliżej, jak postawy wobec miesiączki wpływają na życie ludzi w różnych środowiskach, w tym w szkołach, więzieniach, wśród osób bezdomnych i nie tylko. 

Dlaczego rozmawiamy o miesiączce w miejscu pracy?

...bo właśnie tam wiele z nas spędza większość czasu! Niestety cykl menstruacyjny nie dostosowuje się do naszego napiętego harmonogramu życia zawodowego i – w zależności od objawów oraz charakteru pracy – może to stanowić dla wielu z nas pewne utrudnienia. Utrudnienia, o których musimy rozmawiać.

Miesiączka wpływa na każdą osobę inaczej (nie ma dwóch identycznych cykli ani dwóch identycznych osób), ale sedno sprawy polega na tym, że dla większości z nas jest to zjawisko, które czasami może oddziaływać na nas fizycznie i psychicznie – na tyle, by wpływać na naszą pracę. Czy to oznacza, że kobiety i osoby miesiączkujące są z natury rzeczy w gorszej sytuacji w miejscu pracy? Absolutnie nie!

Oznacza to jednak, że musimy uwzględnić różnice między osobami, które mają miesiączkę, a tymi, które jej nie mają, oraz zastanowić się, jak najlepiej zadbać o obie te grupy w miejscach pracy, w których panuje atmosfera szczęścia, bezpieczeństwa i równości.

Na przykład ponad połowa z nas odczuwa ból przez jeden do dwóch dni w miesiącu, przy czym a 20% twierdzi, że jest on na tyle silny, że utrudnia wykonywanie codziennych czynności. Osoby cierpiące na schorzeń, takich jak anemia czy bolesne miesiączkilub endometrioza (dotykająca około 10% populacji) mogą odczuwać te objawy w jeszcze większym stopniu.

W badaniu z 2011 r. przeprowadzonym w 10 krajach stwierdzono, że osoby cierpiące na endometriozę odnotowywały obniżoną wydajność pracy, tracąc średnio prawie 11 godzin pracy tygodniowo.

Ubóstwo związane z menstruacją (oraz brak dostępu do potrzebnych produktów) oraz niechęć do zgłaszania objawów z powodu wstydu również wpływają na wydajność w pracy, w wyniku czego wiele osób już teraz korzysta z płatnych i bezpłatnych zwolnień lekarskich.

Sharra Vostral, profesor nadzwyczajna historii na Uniwersytecie Purdue i autorka książki *Under Wraps: A History of Menstrual Hygiene Technology*, wyjaśnia to w następujący sposób:
„Jeśli za normę uznaje się mężczyzn, to zakłada się, że kobiety powinny być w stanie pracować przez cały czas. W związku z tym istnieje ogromna presja, by kobiety albo ukrywały swoje miesiączki i po prostu działały dalej, albo by stwierdzały: »Nie, kobiety są wyjątkowe i potrzebują odpoczynku oraz ochrony, aby mogły zadbać o swoje ciała i miesiączki«”.

Jak to jest mieć miesiączkę w pracy?

Niedawno poprosiliśmy grupę osób, które miesiączkują, o podzielenie się osobistymi doświadczeniami związanymi z miesiączką w trakcie pracy w Wielkiej Brytanii. Oto, co nam opowiedziały:

Okresy służby w charakterze funkcjonariusza policji

„Taki skromny poziom otwartej rozmowy na temat miesiączki prowadziłabym wyłącznie z osobami na tym samym stanowisku co ja – nie byłoby to uważane za stosowny temat rozmowy z młodszymi rangą oficerami, którzy byliby przerażeni takim „nadmiernym dzieleniem się” ze strony swojej szefowej, a starszemu oficerowi powiedziałabym o tym tylko wtedy, gdyby mi dosłownie umierało na oczach i musiałby o tym wiedzieć!”

Obecnie nie stanowi to już tak dużego problemu, ponieważ dzięki awansom nie muszę już tak często jak kiedyś chodzić na długie odległości, biegać, walczyć itp., ale jeśli podczas miesiączki biorę w pracy środek przeciwbólowy i ktoś pyta, czy wszystko w porządku, to gdyby w pomieszczeniu były same kobiety, mogłabym podać powód, ale w przypadku grupy mieszanej lub wyłącznie męskiej prawdopodobnie nic bym nie powiedziała albo co najwyżej mruknęłabym „kobiece sprawy” lub „kobiece problemy”! (Nawet to zazwyczaj spotyka się z przerażeniem i szybką zmianą tematu!)

Aha, jeszcze jedno… Teraz pracuję w cywilnym ubraniu, ale kiedy nosiłam mundur i kamizelkę kuloodporną, przed miesiączką moje piersi stawały się naprawdę wrażliwe, a noszenie kamizelki kuloodpornej i przeciwnóżowej było prawdziwą torturą.

Nierówności w miejscu pracy

„Mój przyjaciel często cierpiał na straszne, straszne bóle (czasem nawet trafiał do szpitala), a starsi koledzy po prostu się z niego śmiali i nie pozwalali mu wziąć wolnego… ale „męska grypa”… to już poważna sprawa.”

Zalety i wady urzędów państwowych

„Widziałam mężczyzn, którzy odchodzili od naszych biurek i szli do kuchni, bo rozmowa sprawiała im fizyczny dyskomfort 🙄 Używam kubeczka menstruacyjnego i uważam, że korzystanie z toalety dla osób niepełnosprawnych jest łatwiejsze, bo jest tam umywalka, ale kiedy ludzie widzą, jak wychodzę z toalety, spotykam się z wieloma westchnieniami i krzywymi spojrzeniami – pojawiły się nawet tabliczki z napisem: »Te pomieszczenia są zarezerwowane wyłącznie dla osób niepełnosprawnych«. Jednak aby przeciwdziałać tym negatywnym doświadczeniom, na jednym z pięter uruchomiono punkt, gdzie można dobrowolnie przekazać tampony i artykuły higieniczne na wypadek, gdyby komuś zabrakło ich w pracy 😊”

Współpracownicy płci męskiej a współpracowniczki

„W pracy mamy za darmo tampony i podpaski… mamy ogromne szczęście. Nawet w toaletach unisex. Testujemy nawet wersje ekologiczne i nietoksyczne.”

Na szczęście mój zespół składa się głównie z kobiet, więc rozmawiamy ze sobą swobodnie. Chłopaki po prostu milczą, bo są w mniejszości (niech im Bóg błogosławi).

Mam niezwykle obfite i bolesne miesiączki i zazwyczaj przynajmniej jeden dzień w miesiącu pracuję z domu… ale nie miałam serca powiedzieć mojemu (męskiemu) szefowi, jaki jest prawdziwy powód mojej nieobecności w pracy.

Nie chodzi tylko o objawy fizyczne

„Zamiast objawów fizycznych odczuwam straszne emocjonalne objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego.

„Naprawdę chciałabym mieć możliwość skorzystania z jednego nieplanowanego dnia pracy z domu (WFH) w miesiącu, oprócz innych form elastycznej organizacji pracy. Pracuję w niepełnym wymiarze godzin w systemie łączącym stały i elastyczny czas pracy, który ogólnie sprawdza się dobrze, ale uważam, że dla wielu kobiet ta zmiana miałaby duże znaczenie”.

PMS_miejsce pracy

Naprawdę świetne rozmowy w środowisku pracowników służby zdrowia

„W mojej pracy uwielbiamy rozmawiać o krwi – ale tylko wtedy, gdy pochodzi z miejsc, które zazwyczaj nie krwawią 😉 Mężczyźni nie mają z tym żadnego problemu, a niektórzy nawet zadają pytania na ten temat. Ale to wynika z branży, w której wszyscy pracujemy.”

Jak będzie wyglądała przyszłość miesiączki w miejscu pracy?

W przeszłości miesiączka była powodem, dla którego osoby miesiączkujące były całkowicie wykluczane z miejsca pracy i choć obecnie sytuacja prawdopodobnie uległa poprawie, wciąż obserwujemy dziwne reakcje na poruszanie tej kwestii. W Norwegii jedna z firm próbowała nakłonić pracowników czerwone bransoletki, aby pokazać, że mają miesiączkę , co miało służyć monitorowaniu liczby przerw na toaletę (co?!). W Niemczech okazało się, że sieć supermarketów Lidl potajemnie monitorował cykle menstruacyjne swoich pracowników w celu zwalczania… kradzieży sklepowych?

Nie mam nawet słów.

Pomysł, który nie jest aż tak szalony, a ostatnio trafia na pierwsze strony gazet, dotyczy płatnego zwolnienia chorobowego dla kobiet, które potrzebują go w czasie miesiączki. Rozwiązanie to funkcjonuje w Japonii już od lat 40. XX wieku, a także w Zambii, jednak w większości innych krajów nadal budzi kontrowersje.

Chociaż większość osób zgadza się, że osoba cierpiąca na jakiejkolwiek dolegliwości fizycznej (w tym menstruacji) powinna mieć możliwość poświęcenia czasu niezbędnego na zadbanie o siebie, niektórzy obawiają się, że „płatny urlop menstruacyjny” mógłby jeszcze bardziej pogłębić różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. W magazynie „Forbes”, dziennikarz finansowy Tim Worstall twierdzi, że pracodawcy będą postrzegać osoby miesiączkujące jako jeszcze bardziej kosztowne do zatrudnienia, co negatywnie wpłynie na ich wynagrodzenie lub szanse na zatrudnienie.

Ponadto, biorąc pod uwagę, że tabu związane z miesiączką nadal stanowi tak poważny problem na całym świecie, jest mało prawdopodobne, by ludzie czuli się swobodnie, prosząc o płatny urlop z powodu miesiączki. W Japonii wciąż obserwujemy, że pracownicy raczej po prostu korzystają ze zwykłego zwolnienia lekarskiego, niż zgłaszają to jako płatny urlop menstruacyjny, mimo że mają tam do tego prawo.

Jakie jest więc rozwiązanie?

Po pierwsze, musimy przełamać te tabu i sprawić, by ludzie zaczęli rozmawiać o tej naturalnej części życia, która dotyczy tak wielu osób.

Po drugie, niezwykle ważne jest, aby ludzie mieli dostęp do produktów i udogodnień niezbędnych do wykonywania codziennych czynności. Oznacza to zapewnienie odpowiednich zasad dotyczących korzystania z toalet, uwzględniających potrzeby kobiet w okresie menstruacji! Wreszcie, jeśli potrzebujesz zwolnienia z pracy lub elastycznego harmonogramu dostosowanego do objawów fizycznych, oczywiście powinnaś mieć taką możliwość.
Być może zamiast płatnego „urlopu menstruacyjnego” powinniśmy dążyć do wprowadzenia bardziej adekwatnych zasad dotyczących zwolnień lekarskich, które zapewnią nam ochronę – wtedy to od Ciebie zależeć będzie, co zdecydujesz się ujawnić pracodawcy, a czego nie.

Niezależnie od sytuacji, Twoje zdrowie i dobre samopoczucie są najważniejsze – bez względu na wszystko!

Co o tym sądzisz?

Jakie są Twoje doświadczenia związane z miesiączką w miejscu pracy? Jak myślisz, co pracodawcy mogliby zrobić, aby poprawić tę sytuację?

Czy uważasz, że płatny urlop menstruacyjny to dobry pomysł?

zdjęcie: dzięki uprzejmości serwisu Pinterest